Piątek , 07 Październik 2022

Myślisz o bojkocie rosyjskich aplikacji? Oto lista tych najbardziej znanych

   01.03.2022
Rosyjska agresja na Ukrainę wywołała poruszenie na świecie. W całym Internecie, głównie na forach internetowych i w serwisach społecznościowych pojawiły się głosy wzywające do bojkotu rosyjskich usług i produktów. Tymczasem rozpoznanie do kogo należy konkretna firma wcale nie jest takie łatwe, gdyż z reguły akcjonariat jest bardzo rozdrobniony, a nawet jeśli nie, to często realny właściciel ukrywa się gdzieś za łańcuszkiem licznych firm trzecich i pośredników. Co do kilku pozycji mamy jednak pewność, że znajdują się w rosyjskich rękach. Oto przykłady niektórych z nich.
Z Rosji pochodzi kilka znanych na całym świecie programów i aplikacji. Fot Pixabay

Bojkot jako skuteczny nacisk na Kreml?

Bojkot firm czy produktów to zawsze konsumencka ostateczność. Niesprowokowana i nielegalna inwazja Putina na naszego wschodniego sąsiada dla wielu z nas jest jednak taką bezprecedensową okolicznością. Oczywiście nie znaczy to, że wzywamy do prześladowania rosyjskiego kapitału. Po prostu szanujemy zdanie wielu wrażliwych na krzywdę ludzi. W tym momencie każda gospodarcza presja może zwrócić uwagę Kremla, ale przede wszystkim samych Rosjan, na fakt, że ich władze podjęły błędną decyzję napadając na Ukrainę. To bardzo prawdopodobne, że jeśli konsumenci w Europie i na świecie odwrócą się od firm, które nie odcinają się od rosyjskich władz, być może da to wyraźny impuls do wymuszenia zmiany postępowania na tamtejszych politycznych salonach.

Najłatwiej rozpoznać towary kupowane bezpośrednio w sklepach. Tu pomóc mogą nam kody kreskowe. Te o zakresie od 460 do 469 wskazują na towary pochodzące bezpośrednio z Federacji Rosyjskiej, te z kodem 481 z Białorusi. Prasa donosi, że akcję wycofywania produktów wytwarzanych w Rosji podjęły już niektóre drogerie i sieci handlowe (np. Rossmann, Topaz, Netto i Kontigo). Niestety ten sposób „weryfikacji” nie sprawdzi się w przypadku firm, które co prawda mają rosyjskich właścicieli, jednak ich produkcja jest zlokalizowana w innych miejscach na świecie. Nie przyda się to także w przypadku aplikacji, które nie mają przecież kodów kreskowych.

Najbardziej znane rosyjskie aplikacje na smartfony i komputery

Kaspersky

Chyba jedną z najbardziej znanych aplikacji dostępnych zarówno na komputery PC jak i smartfony jest pakiet antywirusowy Kaspersky. Trzeba uczciwie przyznać, że w bardzo wielu testach antywirusów oprogramowanie to zbierało bardzo dobre recenzje. Jakiś czas temu zaczęły się jednak pojawiać w sieci i prasie informacje, jakoby ta rosyjska firma współpracowała z Kremlem, w tym nawet ze służbami specjalnymi Rosji. O sprawie pisał w 2017 roku New York Times, i choć autorzy tekstu przyznali, że dowodów na współpracę z rosyjskimi władzami nie ma, to jednak od lipca do grudnia 2017 roku, agencje rządowe Stanów Zjednoczonych stopniowo zaprzestały korzystania z oprogramowania firmy Kaspersky. Jeśli ktoś ma obawy co do powiązań tej firmy z Kremlem, zawsze może wybrać aplikacje innych podmiotów, których na rynku nie brakuje.

Dr.Web

Kolejną rosyjską firmą produkującą oprogramowanie antywirusowe jest Dr.Web. Firma ta na swoich stronach internetowych informuje, że „Zgodnie z Doktryną Bezpieczeństwa Informacji Federacji Rosyjskiej, strategicznymi celami bezpieczeństwa informacji w sferze gospodarczej jest rozwój i produkcja konkurencyjnych rozwiązań w zakresie bezpieczeństwa informacji. Głównym kierunkiem działań związanych z zapewnieniem bezpieczeństwa informacyjnego w sferze gospodarczej jest eliminacja zależności rodzimego przemysłu od zagranicznych technologii informacyjnych i rozwiązań w zakresie bezpieczeństwa informacji poprzez tworzenie, rozwijanie i szerokie wdrażanie rosyjskich rozwiązań”. W tym przypadku nie ma zatem najmniejszych wątpliwości, że korporacja współpracuje z Kremlem.

Yandex

Rosja ma także konkurencyjną dla Google wyszukiwarkę internetową oraz rozbudowany serwis mapowy i między innymi tłumacza internetowego własnej produkcji. Jest to Yandex, który chociaż w Polsce jest stosunkowo mało popularny (była próba oficjalnego wejścia na nasz rynek w 2001, ale zakończyła się ona niepowodzeniem), to jednak na świecie udało mu się zdobyć sporą grupę użytkowników (globalnie mieści się w pierwszej dziesiątce wyszukiwarek). Przedsiębiorstwo zostało założone w 1997 przez Arkadija Wołoża i Ilję Siegałowicza. Działa też na Białorusi oraz w Kazachstanie i Turcji. Obecnie siedziby firmy znajdują się w Moskwie i Amsterdamie.

Gry komputerowe

Niewiele osób zdaje sobie sprawę z tego, że Rosja jest dużym i ważnym producentem gier komputerowych. Jednym z największych jest studio Nival, które stworzyło takie znane na całym świecie serie jak Blitzkrieg (osadzony w realiach II wojny światowej), czy strategiczna turówka Heroes of Might and Magic V. Firma ta została założona w 1996 roku przez weterana branży gier Siergieja Orłowskiego, a ich pierwsza gra ujrzała światło dzienne w 2005 roku. Obecnie posiada biura na Cyprze, Sankt Petersburgu i Moskwie. Innym dość znanym studiem jest też na przykład HeroCraft, który specjalizuje się w grach na smartfony. Jego najważniejszym projektem jest w tej chwili gra Warhammer 40,000: Space Wolf and Tempest. Siedziba dewelopera znajduje się w Kaliningradzie, natomiast biura w Sankt Petersburgu, Krasnodarze i Nowokuźniecku.

FaceApp

Swego czasu media bardzo rozpisywały się o aplikacji FaceApp. Zyskała ona ogromną popularność, gdyż jej algorytm pozwalał na efektowne postarzanie lub odmładzanie zdjęć użytkowników, a także poprawianie ich urody. Podejrzenia o powiązania z Moskwą pojawiły się w 2019 roku, bowiem twórcą aplikacji jest Rosjanin Jaroslav Gonczarow, jednak sam zainteresowany temu zaprzeczył. W informacji przekazanej prasie podkreślił, że dane użytkowników i przesłane obrazy nie były przesyłane do Rosji, a przetwarzane na serwerach działających w Google Cloud Platform i Amazon Web Services. Mimo to amerykański senator Chuck Schumer wyraził publicznie „poważne obawy dotyczące zarówno ochrony danych, które są agregowane (przez tę aplikację), jak i tego, czy użytkownicy są świadomi tego, kto może mieć do nich dostęp”.

A Revolut, Telegram? Niekoniecznie

Od kilku dni Polski Internet obiega także informacja, że powiązany z rosyjskim kapitałem jest popularny serwis płatniczy Revolut. Podejrzenia wzięły się z tego, że jednym z najważniejszych inwestorów Revoluta jest fundusz DST Global, założony przez rosyjsko-izraelskiego biznesmena Jurija Milnera, który znalazł się kiedyś na opublikowanej przez amerykański Departament Stanu liście oligarchów wspierających władze na Kremlu. Sytuacja nie jest jednoznaczna, bowiem szybko pojawiły się informacje, że opublikowana przez Departament Stanu lista jest niczym innym jak kopią listy najbogatszych Rosjan nie poddaną żadnej weryfikacji. Do tego współzałożycielem serwisu jest Ukrainiec Wład Jacenko z Mikołajowa koło Odessy. Już po wybuchu wojny Revolut opublikował komunikat, w którym poinformował, że zaoferował wszystkim swoim ukraińskim pracownikom możliwość ewakuacji w do bezpiecznej lokalizacji.

Rosyjskiego pochodzenia jest także komunikator Telegram. Jego założycielem jest Rosjanin Paweł Durow. Przed Telegramem swego czasu najmocniej ostrzegała niemiecka prasa. Tamtejszy „Der Spiegel” napisał nawet, że Telegram jest najniebezpieczniejszym komunikatorem świata. Gazeta przestrzegała wtedy, że program ten jest popularny m.in. wśród przestępców i terrorystów, a w samych Niemczech może stać się źródłem groźnych fałszywych newsów. Z drugiej strony trzeba mieć też świadomość, że zarzuty niemieckiej prasy dotyczyły głównie tego, że rządy nie mają na ten komunikator większego wpływu i nie mogą kontrolować publikowanych tam, nawet najgroźniejszych z ich punktu widzenia treści. Nie ma zatem żadnych dowodów na to, że Kreml coś tu faktycznie kontroluje, choć rosyjskie autorstwo aplikacji jest niekwestionowane. Sam twórca komunikatora, dorobił się wielkiego majątku i mieszka obecnie w Dubaju.

Trzeba uważać, by nie wylać dziecka z kąpielą

Warto mieć świadomość, iż samo to, że jakaś firma pochodzi z Rosji, nie oznacza automatycznej współpracy z rosyjskimi władzami. Są też podmioty, które posiadają siedzibę w Moskwie czy Petersburgu, ale fabryki w innych krajach. Ich bojkot nie uderzy zatem w reżim Putina, a jedynie w miejsca, w których znajduje się finalna produkcja. Wielu podmiotów faktycznie współpracujących z władzami nikt nie będzie w stanie wykryć, ponieważ są zakamuflowane pod fasadowymi firmami pośredniczącymi, „niezależnymi” funduszami inwestycyjnymi, część ma też fikcyjne siedziby w krajach zachodniej Europy a nawet w USA.

Czasami też, najczęściej z nadgorliwości w sieci pojawiają się także informacje zupełnie fałszywe. Kilka dni temu pojawiła się na przykład informacja, że alkohole popularnych, kojarzonych z Polską marek są produkowane przez „rosyjską” firmę CEDC. Tymczasem podmiot ten został zakupiony przez krajową spółkę, potentata spożywczego, firmę Maspex, tym samym marki takie jak Żubrówka, Soplica, Absolwent i Bols są produktami polskimi. Przed podjęciem decyzji o bojkocie warto zatem dokładnie sprawdzić, jak wygląda stan faktyczny. Zwłaszcza, że rynek jest płynny i wiele podmiotów przechodzi z rąk do rąk.

Tomasz Sławiński

 

KOMENTARZE (1) SKOMENTUJ ZOBACZ WSZYSTKIE

15 marca 2022 o 18:18

Robert

Bitrix24 też jest rosyjski

Najczęściej czytane