Poniedziałek , 06 Luty 2023

Jak usunąć nasze dane z Google? Doradzamy

   01.09.2022
„W internecie nic nie ginie”, mówi jedno z najnowszych porzekadeł. Jest w tym sporo prawdy, do niedawna byliśmy zresztą zupełnie bezradni nawet wobec ewidentnych nadużyć, ale sytuacja się zmienia. Dziś możemy skorzystać z prawa do bycia zapomnianym i zażądać usunięcia naszych danych z wyników wyszukiwania Google. Jak to zrobić wyjaśnimy w tym poradniku.
Prawo do zapomnienia w internecie. Jak z niego skorzystać? Fot. Unsplash

Google indeksuje niemal wszystko co znajdzie się w sieci, dzięki temu możemy z pomocą jego wyszukiwarki łatwo i szybko odnaleźć to, czego w danym momencie szukamy. Ma to jednak swoje słabe strony, zwłaszcza jeśli sami jesteśmy wrażliwi na punkcie naszej prywatności – gromadzone są także informacje o nas samych.

Tak – wyszukiwarkowy gigant gromadzi i udostępnia nie tylko informacje o witrynach czy produktach, ale także nasze prywatne dane, wszystko to, co kiedykolwiek znalazło się w internecie, niezależnie od tego, czy umieściliśmy to tam sami, czy też ktoś zrobił to za nas. Indeksowane są wszystkie witryny, w tym serwisy społecznościowe, gdzie pod nazwiskiem zamieszczamy informacje o swoim życiu, komentujemy bieżące wydarzenia, publikujemy numery telefonów czy dane adresowe. Podobnie z serwisami poszukiwania pracy, na których często wymieniamy doświadczenia zawodowe, zainteresowania, osiągnięcia. Można w nich zobaczyć gdzie pracujemy, często w połączeniu ze zdjęciem. Jeśli ktoś zna nasze imię i nazwisko, po jego wpisaniu w wyszukiwarkę może błyskawicznie otrzymać całe, niezwykle szczegółowe dossier.

Jeśli – dajmy na to – szukamy pracy i chcemy być odnalezieni, to wszystko jest w porządku. Czasem jednak zdarza się, że prócz informacji ogólnych i zgodnych ze stanem faktycznym, zaczynają się pojawiać informacje nieprawdziwe – na przykład gdy ktoś dla żartu lub z czystej złośliwości wrzuci do sieci pornograficzne lub prześmiewcze zdjęcie, które podpisze naszym imieniem i nazwiskiem. Kiedy Google taki materiał zindeksuje, może się on pojawić w wynikach wyszukiwania i gdy ktoś w sieci, chociażby headhunter lub ciekawski sąsiad, wpisze nasze dane w wyszukiwarkę, prócz profilu, znajdzie właśnie taki materiał…

Zjawisko doxingu, czyli publicznego ujawniania prywatnych danych osób znalezionych w internecie jest zresztą coraz poważniejszym problemem. Na szczęście nie jesteśmy w takim przypadku pozostawieni sami sobie – mamy spore możliwości i narzędzia do kontrakcji, a co najważniejsze możemy zażądać, by nasze wrażliwe dane zniknęły z wyników wyszukiwania Google.

Jak usunąć nasze prywatne dane z wyszukiwarki Google

Jeśli znajdziemy w sieci materiały na nasz temat, które są fałszywe lub w ogóle nie powinny się tam znaleźć, możemy skorzystać ze specjalnych witryn przygotowanych przez Google, za pomocą których możemy uzyskać pomoc w konkretnych tematykach. I tak:

Gdy znajdziemy w sieci zdjęcia pornograficzne, które zostały błędnie (co się czasem niestety zdarza) lub intencjonalnie, przez kogoś nam nieprzychylnego przypisane do naszego nazwiska, możemy skorzystać z formularza z tej witryny.

W sytuacji odnalezienia w sieci zdjęć naszych dzieci, jeśli nie chcemy, by ktokolwiek obcy mógł je oglądać można wysłać odpowiednią prośbę pod tym adresem.

Jeśli uważamy, ze w sieci są nasze prywatne dane, które ktoś obcy może wykorzystać do doxingu, a zatem publicznego ujawnienia należących do nas, wcześniej poufnych danych, obejmujących chociażby:

  • numer PESEL;
  • numery kont bankowych;
  • numery kart kredytowych;
  • zdjęcia odręcznych podpisów;
  • obrazy przedstawiające dokumenty tożsamości;
  • dokumenty osobiste, z ograniczonym dostępem lub oficjalne, np. dokumentacja medyczna;
  • osobiste informacje kontaktowe (adresy pocztowe, numery telefonów i adresy e-mail);
  • poufne dane logowania.

Możemy w takim przypadku wejść na tę stronę i tam wysłać odpowiednią prośbę o ich szybkie usunięcie.

W sieci znajdują się także witryny, które zbierają dane o użytkownikach internetu, a następnie sprzedają je lub udostępniają innym podmiotom. Często nie reagują na prośby o usunięcie wrażliwych danych lub – co najważniejsze – żądają za to opłat. W tym przypadku także możemy liczyć na pomoc Google’a, który usunie linki do treści wyników wyszukiwania, jeśli obejmują one dane z takich stron. Odpowiedni formularz znajduje się tu.

Poważnym problemem w ciągu ostatnich lat staje się w sieci sfabrykowana pornografia – wykorzystująca zaawansowaną technologię deepfake, która pozwala łatwo montować filmiki w sposób wcześniej możliwy do osiągnięcia jedynie z pomocą zaawansowanych efektów specjalnych dostępnych tylko wielkim studiom filmowym. W efekcie mogą w internecie krążyć nieprawdziwe, obsceniczne i prześmiewcze materiały na których widoczna jest, dostawiona cyfrowo, nasza twarz. To niezwykle przykre doświadczenie, na szczęście jest droga, dzięki której podobne, krzywdzące treści wyeliminujemy z wyników wyszukiwania. Odpowiedni formularz Google znajduje się pod tym adresem.

W sytuacji, gdy ktoś zamieszcza w internecie nasze prywatne (prawdziwe) zdjęcia bez naszej zgody, także możemy interweniować. Odpowiedni wniosek do Google można złożyć tu.

Wszystkie inne materiały o nas, których publikacja nie wyczerpuje podanych wyżej przesłanek, ale naszym zdaniem narusza przepisy obowiązującego prawa (chociażby prawa autorskie) możemy zgłaszać Google’owi w tym miejscu.

Gdy już prześlemy swoją prośbę do Google, otrzymamy mailowe potwierdzenie jej przyjęcia. Każda sprawa jest rozpatrywane indywidualnie, zatem czas oczekiwania może się różnić – także w zależności od tego jak mocno i wiarygodnie umotywujemy daną prośbę. Na każdej z podanych wcześniej stron z formularzami znajdują się szczegółowe wytyczne co do tego, co każdy wniosek powinien zawierać i w jakich sytuacjach Google usuwa linki do wyników wyszukiwania. Jeśli w przesłanym przez nas wniosku zabraknie informacji, gigant może nas poprosić o ich uzupełnienie. Jeśli nasza prośba zostanie z jakichś powodów odrzucona, zawsze otrzymamy krótkie uzasadnienie tego faktu, jeśli jednak zdobędziemy w międzyczasie dodatkowe materiały potwierdzające nasz punkt widzenia, zgłoszenie można zawsze wysłać ponownie.

Nie tylko Google, warto działać także u źródła

Gdy natrafimy w sieci na linki prowadzące do stron z naszymi poufnymi, prywatnymi danymi, lub takimi zawierającymi obraźliwe materiały na nasz temat, jeszcze zanim lub zaraz po tym, gdy skontaktujemy się z Google, warto także zażądać ich fizycznego usunięcia ze stron na których się znajdują.

Trzeba bowiem pamiętać, że zniknięcie z ogólnie dostępnych wyników wyszukiwania Google nie usuwa tych materiałów z sieci. Jeśli ktoś zrobi do nich link, chociażby na swój profil w mediach społecznościowych, nadal będzie można je oglądać. Musimy mieć też świadomość, że Google nie jest jedyną wyszukiwarką w sieci – chociaż oczywiście najpopularniejszą. Prócz niej istnieją także Bing czy np. rosyjski Yandex. Blokada materiałów przez formularze udostępnione przez Google nie będzie maiła żadnego wpływu na pozostałe podmioty z branży.

Gdy chcemy się skontaktować z podmiotem, który umieszcza poufne lub obraźliwe materiały na nasz temat, mamy dwie drogi. Pierwsza to odszukanie odpowiedniego formularza kontaktowego na jego stronie – znajduje się on często w zakładce Kontakt, która powinna być widoczna na dole strony głównej (choć nie jest to sztywna reguła). Czasem jednak witryny nie podają żadnych danych umożliwiających skuteczną i szybką komunikację, wówczas mamy drugą drogę.

Tą drogą jest odnalezienie w pierwszej kolejności serwisu hostującego daną stronę, a właściwych danych kontaktowych uzyskanie właśnie od niego. W przypadku polskich stron można to zrobić za pośrednictwem dedykowanej witryny NASK, czyli Krajowego Rejestru Domen, który znajduje się pod tym adresem. W odpowiedniej rubryce należy tam wpisać nazwę domeny, do której kontaktu szukamy, w wynikach powinniśmy otrzymać informacje na temat tego, kto jest jej właścicielem, oraz kto ją hostuje. Jeśli nie możemy się skontaktować z twórcami strony, o dane kontaktowe możemy poprosić właśnie firmę hostującą.

Tomasz Sławiński

 

To też Cię zainteresuje

KOMENTARZE (0) SKOMENTUJ ZOBACZ WSZYSTKIE

Najczęściej czytane