Sobota , 16 Styczeń 2021

Lampa przeciw depresji sezonowej. Czy to działa?

Bieżący rok zdaniem wielu nie należał do najbardziej udanych. Przede wszystkim za sprawą koronawirusa, który nie tylko zbiera swoje epidemiczne żniwo, ale też wymusza dużo większy niż normalnie dystans społeczny, ograniczając nasze relacje z innymi. Obecnie pogoda i ponure widoki za oknem też nie rozpieszczają. W takich warunkach – wymuszonych także kwarantannami - wiele osób ma poważny problem z utrzymaniem dobrego nastroju. Tymczasem w sklepach można znaleźć urządzenia, które mają pomagać w radzeniu sobie z jesienno-zimową chandrą. To lampy lecznicze.
Lampa antydepresyjna wykorzystuje zależność produkcji melatoniny od dostępu do światła

Lampa antydepresyjna. Czy to w ogóle działa?

Wiele osób może mieć wątpliwości – jak zwykła lampa może się nam pomóc pozbyć sezonowej depresji. Tymczasem fototerapia jest uznaną naukowo metodą leczenia wielu schorzeń, nie tylko zaburzeń nastroju. Z powodzeniem stosuje się ją w terapii chorób skóry (łuszczyca) a nawet łysienia plackowatego, gdzie wykorzystuje się zaawansowane lampy PUVA.

Działanie tego typu urządzeń ma solidne podstawy naukowe i nie opera się na domysłach, a przede wszystkim na konkretnej wiedzy medycznej. W przypadku lamp antydepresyjnych wykorzystuje się prostą zależność – organizm człowieka, który nie ma kontaktu ze światłem słonecznym (albo ma go tylko w ograniczonym zakresie) produkuje większe niż przeciętnie potrzebne ilości ważnego hormonu - melatoniny.

W normalnym życiu owa melatonina jest niezbędna, dzięki niej, wieczorami i nocą własne ciało daje nam znać, że nadszedł już czas na sen i regenerację. Jednak gdy z powodu jesienno-zimowych ciemności także i za dnia wydziela się w zwiększonych ilościach, stajemy się senni i zmęczeni nie tylko nocą, ale przez 24h na dobę.

Po dłuższym okresie nadmiernej produkcji tego hormonu zaczynają się też pojawiać inne objawy, choćby właśnie te najbardziej nieprzyjemne – znaczne obniżenie nastroju i przygnębienie.

Tymczasem zastosowanie odpowiedniej lampy antydepresyjnej, która – co warto podkreślić – nie jest zwykłym źródłem światła, jakie możemy kupić w każdym sklepie, jest w stanie na dobre zmniejszyć wydzielanie melatoniny, a tym samym efektywnie polepszyć nasz nastrój oraz zredukować wcześniej dokuczające znużenie i senność.

Sekretem działania lamp antydepresyjnych jest odpowiednia długość fal świetlnych, kolor i natężenie światła. Są one skonstruowane tak, że mają emitować białe światło możliwie najbardziej przypominające to słoneczne. Dzięki temu ekspozycja na nie uruchamia w organizmie te same procesy, które miałyby miejsce gdybyśmy byli wystawieni na działanie promieni słonecznych. W efekcie lampy antydepresyjne pozwalają utrzymać prawidłowy rytm dobowy nawet w sytuacjach, gdy nie ma dostępu do światła słonecznego.

Beurer TL50

Biurkowa lampa antydepresyjna Beurer TL50 o natężeniu 10000 luksów (w odległości 15 cm). Cena ok 350 zł

 

Dla kogo lampa antydepresyjna?

Tego typu urządzenia stworzono przede wszystkim z myślą o osobach, które źle znoszą przełom roku, popadając w depresję sezonową. Objawia się to między innymi:

  • smutkiem, lękiem i drażliwością
  • kłopotami z koncentracją
  • wahaniami nastroju
  • brakiem motywacji do działania
  • apatią, poczuciem beznadziei
  • utratą zainteresowań, zobojętnieniem
  • nadmiernym apetytem, zwłaszcza na słodycze
  • nadmierną sennością i zmęczeniem w ciągu dnia
  • osłabieniem popędu seksualnego
  • u kobiet nasileniem objawów zespołu napięcia przedmiesiączkowego

Fotovita FV-10

Lampa antydepresyjna Fotovita FV-10. Natężenie 5000 luksów w odłegłości 50 cm i 2500 przy 75 cm. Cena ok. 690 zł

Jak używać lampy antydepresyjnej

By dobrze wykorzystać właściwości lampy antydepresyjnej, trzeba ją użytkować w ściśle określony sposób. W przeciwnym wypadku nie uzyskamy efektu leczniczego. Co zatem należy robić?

Kluczem jest odpowiednie ustawienie użytkownika lampy względem światła. Światło musi docierać do naszych oczu bezpośrednio ze źródła. Musimy być zatem ustawieni przodem lub bokiem do lampy. Jeśli ustawimy ją z tyłu, efekt leczniczy nie wystąpi. 

Ważne jest też by w czasie sesji z lampą mieć otwarte oczy. Nie trzeba się na nią patrzeć, jednak używanie takiego urządzenia w czasie drzemki nie da żadnych efektów. Najlepiej więc używać jej w trakcie pracy czy codziennych zajęć domowych.

Ważna jest odpowiednia odległość od lampy. Krótko mówiąc – im bliżej tym lepiej. Antydepresyjne i każde inne źródła światła stworzone przez człowieka mają tę wadę, że natężenie oświetlenia szybko spada wraz z odległością od nich. Tymczasem w fototerapii ważna jest odpowiednia moc – naukowcy oceniają, że w przypadku lamp antydepresyjnych minimalne skuteczne natężenie światła to 2500 luksów. Większość lamp dostępnych na rynku wymaga odległości nieprzekraczającej 1-2 m od źródła światła.

Czas ekspozycji na światło zależy od natężenia światła lampy, którą posiadamy. Jak wcześniej wspomniałem, wartością minimalną skuteczną terapeutycznie jest 2500 luksów. Posiadając taką lampę powinniśmy się nią naświetlać ok 2-3 godzin dziennie. Jeśli kupimy lampę mocniejszą, długość koniecznych sesji będzie maleć. I tak przy lampie o natężeniu 10000 luksów wystarczy zaledwie 30 minut naświetlania dziennie. Im mocniejsza lampa, tym większa dopuszczalna odległość od źródła światła i tym samym większa swoboda i wygoda jej użytkowania.

Mesa LED

Lampa antydepresyjna Mesa LED. Natężenie światła 10000 luksów przy odległości 75 cm i 2500 przy 140 cm. Cena ok. 1900 zł

Na co zwrócić uwagę przy zakupie lampy antydepresyjnej?

Podstawowym parametrem każdej lampy jest natężenie światła wyrażane w luksach. Jak wspomniałem minimalna, akceptowana wartość tego parametru to 2500 luksów, jednak taka wielkość powinna występować nie u źródła światła, a w miejscu zetknięcia z naszą skórą.

Specyfikacje dobrej lampy powinny zatem określać, w jakiej odległości od diody LED czy dowolnego innego, użytego w ich konstrukcji źródła światła wykonano ten pomiar. Jeśli w sklepie znajdziemy lampę emitującą światło o natężeniu 2500 luksów np. 0,5 m od źródła, możemy mieć poważny problem z jej skutecznym użytkowaniem, gdyż z każdym centymetrem oddalenia od żarówki spada natężenie, a trudno siedzieć 2 godziny z nosem przy lampie.

W przypadku głębokich depresji warto skorzystać z porady lekarza

Choć działanie lamp antydepresyjnych u większości stosujących je osób przyniesie widoczne efekty przy łagodnej depresji sezonowej, warto mieć świadomość, że w przypadku klasycznej depresji – choć też może wystąpić poprawa – nie będzie ona wystarczająca do odzyskania pełnego komfortu życia.

W takiej sytuacji leczenie lampą antydepresyjną może być dobrym uzupełnieniem terapii farmakologicznej czy też psychoterapii, nie jest w stanie jednak całkowicie jej zastąpić.

Warto mieć zatem świadomość, iż korzystanie z tego typu urządzenia nie powinno być wymówką opóźniającą kontakt z lekarzem, zwłaszcza w sytuacjach, gdy obniżenie nastroju zupełnie uniemożliwia codzienne funkcjonowanie.

Tomasz Sławiński

KOMENTARZE (0) SKOMENTUJ ZOBACZ WSZYSTKIE

Najczęściej czytane